poniedziałek, 2 maja 2016









Splot ostatnich dni wypełnił radością krwioobieg...
Po same brzegi!

Złożyłem tylne fotele samochodu,
zapakowałem rower, świeże ciuchy w plecak
i aparat z dopiętym 35 mm.

Odzieżowy set nie zakładał spontanicznego wyjazdu nad morze.
Na całe szczęście zawsze w zapasie pakuję bieliznę.

Jednak powróćmy do początku.

Jest sobie czwartek. Dzień wyczekiwany jak wigilia z cudownymi prezentami.
Jedyną różnicą był brak kalendarzyka z czekoladkami.
Tychy - Warszawa - Władysławowo - Warszawa - Tychy.

Poproszę raz jeszcze!
Tymczasem pędzę spać.
Urlop urlopem jednak chcąc ściągnąć swoje
193 cm na ziemię idę dziś do pracy.




Harmonia.
Wolność.
Dobro.
Piękno.

























 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016









Raz na jakiś czas czyszczę pamięć telefonu. Dziś przy tej okazji dzielę się
chwilami złapanymi notetrójką... który zaliczył wiele upadków i cudem jest cały.
Czas na wzloty... i nie mam na myśli telefonu!

Przyjemnego odbioru!
M.








































Archiwum bloga